Przebłysk


Pojawiło się ogłoszenie: konkurs na przedstawienie książki i zachęcenie do jej przeczytania. Myślę sobie, czemu by nie? To nie może być takie trudne. Wystarczy powiedzieć kilka słów o treści, autorze i na koniec wspomnieć o tym, jak bardzo zachęcamy do przeczytania książki. Jednak nie.
Nie ma jak za przygotowania się do konkursu wziąć się zaledwie 3 dni przed nim. Nie powielajcie mojego błędu. Aczkolwiek wszystko wyglądało pięknie i ładnie: plakat, opis i nawet własny zwiastun filmu, który został stworzony na podstawie książki. Wystarczyło jeszcze ładnie nauczyć się o tym opowiadać i gotowe.

W końcu nadszedł ten dzień. Skromny, ale jakże zabiegany 11 maja. Konkurs o 16:00, dobra Agata, noł stres. Muszę przyznać, że nie stresowałam się w ciągu dnia wystąpieniem. Dopiero gdy weszłam na salę, gdzie siedziała komisja i wszyscy uczestnicy konkursu żołądek podszedł mi do gardła.

Losowanie numerków. Prosiłam, żebym miała jak najwcześniejszy. Oczywiście musiałam wylosować 11 numer, który jednocześnie był przedostatnim. No cóż. Poczekam.

Kiedy już wymieniono moje imię i nazwisko (o dziwo bezbłędnie), poczułam, że stres chwilowo opadł, lecz w momencie stanięcia przed jury trema znów dała górę. Pomyślałam sobie wtedy: wdech i wydech. Byli ode mnie lepsi, byli i gorsi uczestnicy. Muszę wypaść jak najlepiej w swojej skali. Nie będę się w tej chwili zastanawiać, kto jak wystąpił. Liczy się moje wystąpienie tu i teraz. I co? I zaczęłam spokojnie mówić. Po krótkiej prezentacji rozległy się uprzejme oklaski. Dałam radę.

Wyniki

Nie owijając w bawełnę: nic nie zajęłam. Czy osiągnęłam sukces? Z pewnością wewnętrzny, bo przełamałam się przed wystąpieniem publicznym. Jeśli chodzi o konkurs mogę pochwalić się jedynie dyplomem uczestnictwa. Przyznaję, że osoby, które zostały laureatami, naprawdę zasłużyły na swoje miejsca. Czego mnie to nauczyło? Mianowicie tego, że się nie poddam. Nie spocznę na pierwszym i ostatnim podejściu. Kolejna edycja za rok. Mam rok, żeby powalić wszystkich.
W pierwszej chwili pomyślałam sobie: ale klapa, żadnego miejsca, wszystko to było bez sensu. Później zrodziła się właśnie ta myśl: widziałam, co spodobało się jury, kto dostał pierwsze miejsce. Co trzeba zrobić, żeby je zająć. Czy żałuję, że wzięłam w tym udział? Nie. Jedynie zmotywowałam się do pokazania jury, że za rok pokażę im, że stać mnie na więcej.

Jakie jest Wasze podejście do tego rodzaju konkursów?
źródło zdjęcia

po prostu agata

9 komentarzy:

  1. Ciekawy konkurs - też taki chcę -zrobię ci konkurencję :p
    A tak na poważnie, super, że się nie poddałaś, nie załamałaś :)
    Zawsze jest stres u trzeba z nim walczyć. Tobie się udało. Brawo!

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulacje tak czy siak. Pokonałaś tremę, a to się bardzo liczy :)
    Ja nie biorę udziału w takich konkursach :)
    Pozdrawiam, Sylwia :)
    W wolnej chwili zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ważne że osiągnęłaś swój osobisty sukces i z tego jesteś zadowolona :D
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratulacje kochana ! Ze stresem trzeba walczyć choć nie zawsze dajemy z tym radę. :(

    http://stylistfashioon.blogspot.com/2017/05/sukienka-w-paski-kwiaty-striped-dress.html

    OdpowiedzUsuń
  5. mnie porazki i tak motywuja do dalszego dzialania ;) no bo ten kto nie proobuje, nie wygrywa- proste:)

    co powiesz na wspólną obserwację? ja już i to z ogromną chęcią! pozdrawiam
    http://justemsi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratuluję osobistego sukcesu. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  7. Najważniejsze jest to że wzięłaś udział. Nawet jeżeli nie wygrałaś, przynajmniej nie musisz żałować że nie spróbowałaś i że nie podjęłaś walki. Ja lubię różnego rodzaju konkursy, ale w kategoriach które mnie ciekawią i w których jestem dobra :)
    pozdrawiam cieplutko myszko :*
    ayuna-chan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. I takie podejście jakie prezentujesz powinno być wzorem dla innych. Nie wygrałaś konkursu, ale pomyśl siebie, że tego czego nauczyłaś się kiedy przygotowywałaś się do niego nikt Ci nie odbierze. To już zostanie z Tobą. :) Oswoiłaś się też z wystąpieniem publicznym i zrobiłaś wielki krok naprzód. Gratuluję mimo wszystko i życzę kolejnych sukcesów. Nie ważne czy staniesz na podium. Zdobyte doświadczenie nieraz jest cenniejsze niż medal.
    Pozdrawiam

    starwarspoland.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. zrobiłaś ogromny krok, super! pokonałaś coś, co Cię ograniczało, a z czasem na pewno podszlifujesz swoje umiejętności :3
    w przyszłym roku to wygrasz! :D
    pozdrawiam i zapraszam :)
    stylowana100latka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Instagram

Instagram

© Kaktusowy Sad. Zakaz kopiowania treści bez zgody autora. Szablon wykonany przez autorkę bloga. Obsługiwane przez usługę Blogger.